Autobiographie eines jüdischen Jugendlichen

Transcriptions

Transcription (Polish)

Autobiografja młodzieńca żydowskiego
Po raz pierwsze miałem w Dubnie chodzić do szkoły, do której uczęszczali również chrześcijanie stanowiący większość we wszytskich klasach. Niebawem poczułem na własnej skórze, co to znyczy być Żydem. „Gojy” dokuczali mi na każdej przerwie. Gdy pewnego dnia, na przerwie, zaśpiewałem moim kolegom-Żydom dość cicho piosenkę żydowską, jeden z przechodzących „gojów”, (###) Jeżewski uderzył mnie w twarz i krzyknął: „Żydzie parszywy, won do Palestyny!” Na to ude- |58| rzyłem go z powrotem. Wtedy wpadła reszta łobuzów i zaczęła mnie okładać pięściami. Koledzy-Żydzi byli za słabi, aby mnie obronić. To też zostałem silnie pokaleczony i poturbowany. Na dobitek nie mogłem nawet pójść na skargę do dyrektora, albo wiem wśród „gojów” znaleźli się tacy, którzy twierdzili, że ja najpierw uderzyłem i kopnąłem Jeżewskiego. Przez kilka dni nie przychodziłem do szkoły, chcąc, aby twarz moja, corpus delicti owego zajścia, się zagoiła. 
Od tego czasu wszstkie prawie chrześcijanie byli względem mnie wrogo usposobieni. Bałem się przejść przez dziedziniec szkolny, bez towarzystwa kolega-Żyda. Koledzy-Żydzi byli wszyscy syjonistami. Ja sam, dzięki nim, dostałem się do  „Szomru”
Hashomer Hatzair
also:
Der junge Wächter, Haschomer Hazair
Hashomer Hatzair (hebr.; dt.: „Der junge Wächter“) ist ein sozialistisch-zionistischer Jugendbund, der 1916 durch den Zusammenschluss des Pfadfinderverbands Hashomer und der Jugendorganisation Zeʿire Zion entstand. Bald wirkte sie auch außerhalb Österreich-Ungarns, darunter in Übersee. In den 1930er Jahren gründete sich ein deutscher Landesverband. Das Hauptziel der Bewegung war die Alija nach Palästina und die Gründung von Kibbuzim. Bis zum Zweiten Weltkrieg hatte sie die meisten Mitglieder im östlichen Europa, wurde jedoch 1927 in der Sowjetunion verboten. Insbesondere der zahlenstarke polnische Zweig von Hashomer Hatzair war sehr aktiv im Widerstand gegen den Nationalsozialismus und die deutsche Besatzung. 1950 wurde der polnische Zweig von den Behörden zwangsaufgelöst, während die meisten überlebenden Mitglieder bereits ausgewandert waren. Heute existiert Hashomer Hatzair als sozialistische Jugendbewegung vor allem in Nordamerika und Israel.
. Wieczory spędzałem z „Szomrami” na pogadankach i pieśniach. Koledzy ci odnosili się do mnie prawdziwie po przyjaciel- |59| sku: nauczyli mnie jazdy na rowerze, brali mnie ze sobą na kilkugodzinne wycieczki łódkami wzdłuż Ikwy (rzeki dubieńskiej). Rozmawiałem nieraz na rozmaite tematy; najchętniej jednak poruszaliśmy kwestię seksualną. Rozmówki takie niezawsze były dla mnie pożyteczne. Poraz pierwszy, wówczas „zaznajomiłem” się z onanizmem. Wszyscy prawie koledzy używali tego strasznego i nienaturalnego sposobu (załatwini) zaspokojenia żądzy płciowej. Ale wkrótce się opamiętałem i pozbyłem tego nałogu. [ In den Auslassungen berichtet Henryk Szerman über die bei der Mutter verbrachten Sommerferien. Diese war in Lwów verblieben. Dort schloss er Freundschaften und entschied, das nächste Schuljahr in Lwów zu beginnen. Zunächst besuchte er wieder seine alte jüdische (Grund-)Schule und wechselte nach der staatlichen Aufnahmeprüfung auf das polnische Gymnasium, das humanistische X. Staatliche Henryk-Sienkiewicz-Gymnasium an der Bernhardinerkirche. In seiner Klasse waren von 52 Schülern fünf jüdisch. Postiv berichtet Szerman über seinen jüdischen Religionslehrer Dr. Kahane. Der jüdische Religionsunterricht wurde zu einem geschützten Raum, in dem die Schüler über antijüdische Übergriffe seitens ihrer Mitschüler berichten konnten. Der jüdische Religionslehrer war zudem eine Instanz, der versuchte, die Beschwerden zu deeskalieren.
|70| Najbardziej ze wszystkich, podobała mi się postać profesora geografji p. Urbańskiego. Pomimo, że był pobożnym chrześcijaninem, sprzyjał bardzo Żydom. Na lekcjach swych nieraz chwalił zasługi Żydów na polu kulturalno-oświatowem. Mówił też, że naród żydowski, mimo swej małej liczebności, zasługuje na szacunek chociażby z tego, względu, że wydał światu takie głowy, jak Spinoza, Elijasz Miecznikow Elijasz Miecznikow Ilja Iljitsch Metschnikow (1845–1916), Zoologe, Bakteriologe und Immunologe, berühmt für seiner Forschungen zur Cholera. , Ehrlich, Einstein i t. d. „Goje” nie mogli tego wytrzymać. Gdy tylko prof. Urbański zaczynał coś mówić o Żydach, i syjonizmie [sic!], zaczynali gwizdać {i tupotać nogami} (i krzyczeć), aby mu nie dać dajść [dojść] do słowa. […]
|71| Najgorszym ze wszystkich profesorów, był niejaki Żukowski. Właściwie nie był on profesorem, lecz zwykłym instruktorem gimnastyki i gier sportowych. Mówił po polsku tak gramatycznie, jak turecki Chińczyk w gorączce. Ten to „pedagog” wziął sobie za cel dokuczanie Żydom. Antysemita ten dał się dobrze we znaki uczniom-Żydom naszego gimnazjum!
Pamiętam, gdy pewnego dnia nie mogłem odbywać ćwiczeń gimnastycznych, z powodu silnego bolu żołądka, prosiłem o zwolnienie. Zamiast uwzględnić moją szłuszną prośbę, ten |72| rzekł: „Ach, Szerman, nic (n) ci nie będzie, jak teraz będziesz ćwiczył. Wyrośniesz na dobrego sportowca żydowskiego. Będziesz jescze chlubą Makkabi, czy Hasmonei. Żydowki [Żydówki] będą za tobą przepadały, gdy się pokażesz na Makkabjadzie”. „Wywody” i „argumenta” te spowodowały wesoły i szyderczy śmiech, licznie zgromadzonych „gojów”. Mimo to, nie chciałem ćwiczyć. „profesor“ krzyknął, że mi da niedostateczny za nieposłuszeństwo. Nie mogąc już wytrzymać, wybuchnąłem głośnym płaczem i udałem się do dyrekcji. Dyrektorem wówczas był p. Stanisław Fyda, uczący łaciny w klasach wyższych. P. Fyda był człowiekiem młodym i bardzo sprawiedliwym. Wystarczyło tylko słówko skargi, a wnet brał „czarną księgę” i robił szczegółowe dochodzenie. Dzięki tej surowej sprawiedliwości, dyrektor cieszył się wielkiem poważaniem i szacunkiem.
Zajście z prof. Żukowskim zostało pomyślnie |73| załatwione. Gdy sprawęa poszła w zapomnienie, prof. Żukowski zaczął się mścić. Na ćwiczeniach męczył mnie ustawicznie, abym demonstrował jakieś trudne ćwiczenia. Nieraz miałem ochotę plunąć [sic!] mu w twarz. Ale jestem człowiekiem, panującym nad sobą. Przysłowie rosyjskie „Cierpi kozak, atamanom budziesz!” – stało się moją dewizą. –
W wsród [wśród] takich „przyjemności“ upływały mi w gimnazjum miesiące. Poznałem w ciągu roku, jak ciężko jest Żydom wśród takich hien ludzkich, jakiemi są profesorowie-antysemici. – Nalezałoby jeszcze opisać późniejszy stosunek uczniów do mnie. Otóż, wspomniałem już wyżej, że na początku koledzy dokuczali mi w niemożliwy sposób. To bynajmniej nie ustało, gdy dyrektor zabronił dokuczenie nam. Wyjątek wśród chrześcijan stanowił kolega Ogrodziński. Był to prymus naszej klasy, chłopak objektywny i bardzo inteligentny. On to nawet próbował prze- |74| konać innych, że dokuczanie nam-Żydom jest postępkiem głupim i nieetycznym. Ale starania jego nie miały skutku, przeciwnie został nawet przez nich nazwany „przyjacielem handełesów”.
Za to dwaj koledzy Żydzi, dokuczający nam na początku, zmienili się bardzo. Byli oni, jak zresztą cała prawie klasa, bardzo bogaci i inteligentni, to też, zauważywszy swój błąd, prosili nas o przebaczenie. Odtąd miąłem więc jeszcze dwóch dobrych kolegów. –
Z końcem roku szkolnego, dostałem świadectwo z wynikiem ogólnym: dobrym. Cieszyłem się, że wyszedłem cały ze „szponów” prof. Żukowskiego. Koledzy rozjechali się na wakacje. – 
Potrzebowałem wtedy odpoczynku po przebytych trudach roku szkolnego. Ale nie mogłem nawet myśleć o tem. Ojciec miał tylko jednoroczną posadę, a później zarabiał tylko do- |75| rywczo, podczas świąt i sobót.To też nie miałem odpowiednich warunków, aby wyjechać na świeże powietrze. Jedynym moim towarzyszem podczas wakacyj był kolega Baum. Był to młodzieniec przebiegły, prawie o 2 lata starszy ode mnie. Miał jednak jednak jedną wadę – był zagorzałym komunistą. Jako dziecko biednych rodziców, cierpiał w domu głód i nędzę. Widząc, w jakim zbytku żyje większość jego kolegów szkolnych, buntował się i starał się mnie przekonać, że jedynym ratunkiem przed kryzysem jest zaprowadzenie ustroju komunistycznego. – Mówił tak przekonująco i z takim zapałem, że nieraz przyznawałem mu rację. Przytem był on ateistą i stałym czytelnikiem „Wolnomyśliciela Polskiego” „Wolnomyśliciela Polskiego” Dt. Polnischer Freidenker. Organ des antiklerikalen und libertinären „Polski Związek Myśli Wolnej“, als Monatsschrift zwischen 1928 und 1936 erschienen. (z Warszawy).
Pewnego razu wciągnął mnie do tajnej organizacji komunistycznej. O czem tam mówiono, łatwo zresztą się domyśleć. – Czując ujemny wpływ kolegi, starałem się oddalić od niego. Tymczasem |76| minęły wakacje. Z pewną dumą wkroczyłem w mury gimnazjum z jednym złotym paskiem, jako uczeń piątej klasy. Wiele zaszło tu zmian. Prof. matematyki p. Schauder wyjechał do Anglji, a jego miejsce zajął prof. Wajda, przeniesiony z XII.-ego gimnazjum matem.-przyrodniczego w Lwowie. […] Prof. Wajda był człowiekiem starszym, silnie zbudowanym i nosił małą bródkę. Był on zapalonym endekiem endekiem Nationaldemokrat. Die Nationaldemokratie (pl. Narodowa Demokracja, kurz Endecja) war eine nationalistische und explizit antisemitische politische Bewegung, die nach dem Maiputsch 1926 vom Regierungslager, der Sanacja, bekämpft und 1933 schließlich verboten wurde. Aus der Endecja spaltete sich das offen gewalttätige Nationalradikale Lager (pl. Obóz Narodowo-Radykalny, kurz ONR) ab. i jako taki, dawał nam-Żydom dobrą „szkołę”. Uczył bardzo dobrze, gdyż był rutynowanym profesorem. Na lekcjach używał słów, niekwalifikujących się do powtórzenia.
Należałem wówczas do „Szomru”. Przychodziłem często do organizacji i brałem udział we wszystkich pogadankach i imprezach szomrowskich. (Los) Traf chciał, że pewnego wieczora, wychodząc z lokalu organizacji, natknąłem się na |77| schodach na prof. Wajdę. Był w towarzystwie jakiejś kobiety, prawdopodobnie lekkich obyczajów, gdyż paliła papierosy i śmiała się kokieteryjnie.
Na drugi dzień prof. Wajda zapytał mnie piewszego. Dał mi jakieś trudne zadanie, przy którym się trochę spociłem, ale rozwiązałem je! Widząc, że mimo to, nie może mi dać noty niedostatecznej, rzekł: No, no, panie Szerman. Poszłoby ci jeszcze (pręd) lepiej ,. Ale ty, zamiast siedzieć nad równaniami, siedzisz w żydowskiej organizacji. Wyciągnę z tego odpowiedni „pierwiastek”. Marsz na miejsce!” – Byłem wzburzony. Jemu wolno przebywać w towarzystwie prostytutki, a mnie nie wolno należeć do żydowskiej organizacji. Po przewie, wszedł dyrektor z „czarną księgą”. i zrobił śledztwo. Oczywiście, że się nie przyznałem i mówiłem, że miałem tam zawołać siostrę. Ale mimo to, na świadectwie szkolnem miałem z zachowania stopień odpowiedni. Do tego przyczynił się jeszcze inny incydent. […]
Die Editionsrichtlinien finden Sie hier.

Translations

Translation (German)

Autobiographie eines jüdischen Jugendlichen

[Der chronologisch strukturierte autobiographische Text des 18-jährigen Henryk Szerman umfasst 90 Seiten, wovon zwei Auszüge, die Seiten 57–59 und 70–77, in Transkription und Übersetzung wiedergegeben sind.] 
In 
Dubno
deu. Dubno, yid. dubne, yid. דובנע, yid. dubna, yid. דובנא, pol. Dubno, rus. Дубно, ukr. Дубно, rus. Dubno, chu. Dubenʺ, ukr. Duben, ukr. Дубен, hye. Դուբնո

Dubno (Bevölkerungszahl 2021: 36.901) ist eine Kreisstadt in der Oblast Rìvne im Nordwesten der Ukraine. Der seit dem 12. Jahrhundert auf dem Gebiet der historischen Region Wolhynien gelegene Ort erhielt 1498 Stadtrechte. In der Stadt ließ sich jüdische und armenische Bevölkerung nieder. Nach dem Fall des ruthenischen Königreichs fiel Dubno schließlich an Polen. 1795-1921 gehörte sie zu Russland. 1939 wurde Dubno von der Sowjetunion annektiert. 1939-1941 wurde in der Stadt ein Zwangsarbeitslager für polnische Militärangehörige errichtet. Während der deutschen Besatzung 1942 wurden die Juden – die damals zahlreichste Bevölkerungsgruppe der Stadt – im Dubner Ghetto eingeschlossen und nach wenigen Monaten umgebracht. 1944 wurde Dubno durch die Sowjetunion erobert und in die Ukrainische Sowjetrepublik eingegliedert.

 sollte ich erstmals auf eine Schule gehen, die auch von Christen besucht wurde, die zudem die Mehrheit in allen Klassen stellten. Bald bekam ich selbst zu spüren, was es hieß, Jude zu sein. Die „Gojim” setzten mir in jeder Pause zu. Als ich eines Tages, während der Pause, meinen jüdischen Schulfreunden recht leise ein jüdisches Lied vorsang, schlug mir einer der vorübergehenden „Gojim” (###), Jezewski, ins Gesicht und rief: „Räudiger Jude, weg mit dir nach Palästina!” Daraufhin |58| schlug ich ihn zurück. Da fiel der Rest der Lümmel mit ein und sie malträtierten mich mit ihren Fäusten. Meine jüdischen Schulkollegen waren zu schwach, um mich zu verteidigen. So wurde ich denn auch schwer verletzt und zugerichtet. Obendrein konnte ich mich noch nicht einmal beim Direktor beschweren, denn einige der „Gojim” meinten, ich hätte Jezewski zuerst geschlagen und getreten. Einige Tage lang ging ich nicht zur Schule, damit mein Gesicht, das Corpus Delicti dieser Attacke, verheilen konnte.
Seither waren mir fast alle Christen feindlich gesinnt. Ich hatte Angst, ohne einen jüdischen Kollegen über den Schulhof zu gehen. Meine jüdischen Freunde waren alle Zionisten. Dank ihnen kam ich auch selbst zum  „Szomer” (Hashomer Hatzair)
Hashomer Hatzair
also:
Der junge Wächter, Haschomer Hazair
Hashomer Hatzair (hebr.; dt.: „Der junge Wächter“) ist ein sozialistisch-zionistischer Jugendbund, der 1916 durch den Zusammenschluss des Pfadfinderverbands Hashomer und der Jugendorganisation Zeʿire Zion entstand. Bald wirkte sie auch außerhalb Österreich-Ungarns, darunter in Übersee. In den 1930er Jahren gründete sich ein deutscher Landesverband. Das Hauptziel der Bewegung war die Alija nach Palästina und die Gründung von Kibbuzim. Bis zum Zweiten Weltkrieg hatte sie die meisten Mitglieder im östlichen Europa, wurde jedoch 1927 in der Sowjetunion verboten. Insbesondere der zahlenstarke polnische Zweig von Hashomer Hatzair war sehr aktiv im Widerstand gegen den Nationalsozialismus und die deutsche Besatzung. 1950 wurde der polnische Zweig von den Behörden zwangsaufgelöst, während die meisten überlebenden Mitglieder bereits ausgewandert waren. Heute existiert Hashomer Hatzair als sozialistische Jugendbewegung vor allem in Nordamerika und Israel.
. Die Abende verbrachte ich bei Vorträgen und Lieder mit den „Szomrim”. Diese Kollegen behandelten mich wirklich freundschaft- |59| lich: sie brachten mir das Fahrradfahren bei, nahmen mich mit zu mehrstündigen Bootsausflügen auf der Ikwa (dem Dubnoer Fluss). Ich sprach oft über die unterschiedlichsten Themen; am liebsten beschäftigten wir uns aber mit der Frage der Sexualität. Solche Gespräche erwiesen sich nicht immer als sinnvoll für mich. Damals wurde ich zum ersten Mal mit der Onanie „vertraut”. Fast alle Kollegen benutzten diese schreckliche und unnatürliche Methode zur (Erledigu) Beruhigung des sexuellen Verlangens. Doch kam ich bald zur Vernunft und legte diese Angewohnheit ab. [ ... ... In den Auslassungen berichtet Henryk Szerman über die bei der Mutter verbrachten Sommerferien. Diese war in Lwów verblieben. Dort schloss er Freundschaften und entschied, das nächste Schuljahr in Lwów zu beginnen. Zunächst besuchte er wieder seine alte jüdische (Grund-)Schule und wechselte nach der staatlichen Aufnahmeprüfung auf das polnische Gymnasium, das humanistische X. Staatliche Henryk-Sienkiewicz-Gymnasium an der Bernhardinerkirche. In seiner Klasse waren von 52 Schülern fünf jüdisch. Postiv berichtet Szerman über seinen jüdischen Religionslehrer Dr. Kahane. Der jüdische Religionsunterricht wurde zu einem geschützten Raum, in dem die Schüler über antijüdische Übergriffe seitens ihrer Mitschüler berichten konnten. Der jüdische Religionslehrer war zudem eine Instanz, der versuchte, die Beschwerden zu deeskalieren. ]
 
|70| Am meisten von allen mochte ich den Erdkundelehrer Herrn Urbanski. Obwohl er ein gläubiger Christ war, war eher gegenüber Juden sehr freundlich gesinnt. In seinem Unterricht lobte er öfters den Beitrag von Juden auf dem Feld der Kultur. Er sagte, dass die jüdische Nation trotz ihrer geringen demographischen Stärke dennoch den größten Respekt verdiene, da sie solche Köpfe wie Spinoza, Ilja Metschnikow Ilja Metschnikow Elijasz Miecznikow, auch: Ilja Iljitsch Metschnikow (1845–1916), Zoologe, Bakteriologe und Immunologe, berühmt für seiner Forschungen zur Cholera. , Ehrlich, Einstein usw. hervorgebracht habe. Die „Gojim” konnten das nicht aushalten. Wann immer Prof. Urbanski auch nur anfing, etwas über Juden oder über den Zionismus zu sagen, fingen sie an, zu pfeifen {und mit den Füßen auf den Boden zu trommeln} (zu schreien) damit er bloß nicht zu Wort kam. […]
|71| Der schlimmste aller Lehrer war ein gewisser Zukowski. Eigentlich war er gar kein Lehrer, sondern ein gewöhnlicher Trainer für Gymnastik und Sportspiele. Er sprach Polnisch mit einer ganz abenteurlichen Grammatik. Dieser „Pädagoge” hatte es sich zum Ziel gesetzt, den Juden das Leben schwer zu machen. Dieser Antisemit setzte den jüdischen Schüler unseres Gymnasiums ganz schön zu!
Ich erinnere mich daran, dass ich ihn um eine Befreiung bat, als ich eines Tages wegen starker Magenschmerzen nicht bei den Turnübungen mitmachen konnte. Anstatt meiner höflichen Bitte zu entsprechen, sagte |72| er: „Ach, Szerman, dir wird schon nichts passieren, wenn du jetzt mitturnst. Du kannst noch zu einem guten jüdischen Sportler heranwachsen. Du wirst noch zum ganzen Stolz von Makkabi oder Hasmonea. Die Jüdinnen werden dir verfallen, wenn du bei der Makkabiade aufläufst.” Diese „Argumente“ lösten allgemeine Heiterkeit und spöttisches Gelächter bei den zahlreich versammelten „Gojim” aus. Doch ich wollte trotzdem nicht mitturnen. Der „Professor” schrie, dass er mir ein Ungenügend geben würde für meinen Ungehorsam. Da hielt ich es nicht mehr aus, brach in lautes Heulen aus und machte mich auf in die Direktion. Direktor war seinerzeit Herr Stanislaw Fyda, der Latein in den oberen Klassen unterrichtete. Herr Fyda war jung und ausgesprochen gerecht. Ein Wort der Beschwerde reichte und er schnappte sich sein „schwarzes Buch” und fing mit einer akribischen Untersuchung an. Wegen seiner strengen Gerechtigkeit erfreute sich der Direktor eines hohen Ansehens.
Der Vorfall mit Prof. Zukowski wurde zu meinen Gunsten |73| erledigt. Als langsam Gras über die Sache gewachsen war, fing Prof. Zukowski an, sich an mir zu rächen. Bei den Übungen quälte er mich andauernd, indem ich irgendwelche schwierigen Übungen vorführen sollte. Mehr als einmal hatte ich Lust, ihm ins Gesicht zu spucken. Doch weiß ich mich durchaus zu beherrschen. Das russische Sprichwort „Halt aus, Kosake, so kannst du Ataman werden“ wurde zu meiner Devise.
Mit solchen „Vergnügen“ verstrichen meine Monate im Gymnasium. Innerhalb eines Jahres lernte ich, wie schwierig es Juden mit solchen menschlichen Hyänen, wie es die antisemitischen Lehrer sind, haben. Allerdings sollte ich noch berichten, wie mein Verhältnis zu den Mitschülern war. Ich hatte ja schon gesagt, dass mir die Schulkameraden anfangs richtig zugesetzt hatten. Das zumindest hörte auf, denn der Direktor hatte verboten, uns zu ärgern. Eine Ausnahme unter den Christen war aber der Kollege Ogrodzinski. Er war unser Klassenbester, ein objektiver und sehr intelligenter Junge. Er versuchte sogar, die |74| anderen davon zu überzeugen, dass es dumm und unethisch war, uns Juden zuzusetzen. Doch trugen seine Bemühungen keine Früchte. Im Gegenteil, denn sie beschimpften ihn von da an als „Hausiererfreundchen”.
Dafür aber änderten sich zwei jüdische Kollegen stark, die uns zu Beginn noch ziemlich fertig macht hatten. Sie waren, wie übrigens fast alle in der Klasse, sehr reich und intelligent, sodass sie uns um Verzeihung baten, als sie ihren Fehler einsahen. Von da an hatte ich zwei gute Freunde mehr.
Zum Ende des Schuljahres erhielt ich das Zeugnis, mit der Gesamtnote „gut”. Ich freute mich, endlich den „Klauen” Prof. Zukowskis entkommen zu sein. Meine Schulkollegen reisten alle in die Ferien. Ich musste mich dringend von den Anstrengungen des Schuljahres erholen. Aber daran war gar nicht zu denken. Die Stellung meines Vaters war auf nur ein Jahr befristet, danach verdiente er nur sporadisch |75| an den Feiertagen und dem Samstag. So hatte ich nicht die entsprechenden Mittel, um zu verreisen. Mein einziger Gefährte während der Ferien war mein Schulkollege Baum. Er war ein cleverer Jugendlicher und fast zwei Jahre älter als ich. Doch hatte er eine große Schwäche – er war ein leidenschaftlicher Kommunist. Als Kind armer Eltern litt er zu Hause Not und Hunger. Als er sah, in welchem Luxus die meisten seiner Schulfreunde lebten, hetzte er mich auf und versuchte mich davon zu überzeugen, dass der Kommunismus die einzige Rettung in der Krise sei. Er sprach so überzeugend und begeisternd, dass ich ihm manchmal sogar Recht geben musste. Dabei war er Atheist und Stammleser des „Wolnomysliciel Polski” „Wolnomysliciel Polski” Dt. Polnischer Freidenker. Organ des antiklerikalen und libertinären „Polski Związek Myśli Wolnej“, als Monatsschrift zwischen 1928 und 1936 erschienen. (aus Warschau).
Einmal brachte er mich in eine kommunistische Geheimorganisation hinein. Worüber dort geredet wurde, lässt sich leicht denken. Als mir der negative Einfluss, den er auf mich ausübte, bewusstwurde, versuchte ich mich von ihm zu distanzieren. Unterdessen|76| gingen die Ferien zu Ende. Als Schüler der fünften Klasse mit einer goldenen Tresse geschmückt, betrat ich die Gemäuer des Gymnasiums nicht ohne Stolz. Dort hatte sich einiges geändert. Der Mathelehrer Herr Schauder war nach England gefahren und seine Stelle übernahm Prof. Wajda, der vom XII. Mathematisch-Naturwissenschaftlichen Gymnasium in Lwów kam. […] Prof. Wajda war schon ein wenig älter, war kräftig gebaut und trug ein kleines Bärtchen. Er war ein glühender Endek Endek Nationaldemokrat. Die Nationaldemokratie (pl. Narodowa Demokracja, kurz Endecja) war eine nationalistische und explizit antisemitische politische Bewegung, die nach dem Maiputsch 1926 vom Regierungslager, der Sanacja, bekämpft und 1933 schließlich verboten wurde. Aus der Endecja spaltete sich das offen gewalttätige Nationalradikale Lager (pl. Obóz Narodowo-Radykalny, kurz ONR) ab. und als solcher erteilte er uns Juden eine richtige „Lektion“. Er konnte gut lehren, denn er war ein routinierter Professor. Im Unterricht benutzte er Wörter, die sich nicht zur Wiederholung eignen.
Ich gehörte damals dem „Szomer” an. Ich ging oft hin und nahm praktisch an allen Vorträgen und Veranstaltungen teil. (Das Schicksal) Der Zufall wollte es, dass ich eines Abends beim Verlassen der Räumlichkeiten der Organisation im |77|Treppenhaus just Prof. Wajda in die Arme lief. Er war in Begleitung einer Frau, vermutlich einem leichten Mädchen, denn sie rauchte Zigaretten und lachte kokett.
Am nächsten Tag nahm mich Prof. Wajda als Ersten dran. Er gab mir eine schwierige Aufgabe, bei der ich etwas ins Schwitzen geriet, die ich aber doch lösen konnte! Als er einsah, dass er mir trotz der schwierigen Aufgabe kein Ungenügend geben konnte, sagte er: „Na, na, Herr Szerman. Das könntest du aber noch (schneller)  besser ,. Doch statt über den Gleichungen zu sitzen, sitzt du lieber bei einer jüdischen Organisation herum. Ich werde schon die entsprechende „Wurzel” ziehen. Marsch, auf den Platz!” – Ich war aufgebracht. Er durfte sich mit Prostituierten abgeben, aber ich nicht einer jüdischen Organisation angehören. Nach der Pause kam der Direktor mit seinem „schwarzen Buch” und führte eine Untersuchung durch. Natürlich gab ich nichts zu und sagte, dass ich meine Schwester von dort holen sollte. Dennoch hatte ich später auf dem Zeugnis im Betragen eine entsprechende Note. Dazu trug noch ein anderer Vorfall bei. […]
Die Editionsrichtlinien finden Sie hier.

Metadata

Info section